3-letni porter z Ciechana

Cztery lata temu Browar Ciechan wypuścił limitowaną edycję swojego porteru w butelkach kamionkowych z porcelanką. Tamten porter leżakował ponad 2 lata. Miałem okazję gozdegustować. Widać akcja wypaliła, bo postanowiono ją powtórzyć. Tym razem porter leżakował 3 lata, i z tej okazji napełniono nim 1095 butelek (informacja z kontretykiety). Wg informacji od Marka Jakubiaka właściciela Ciechana rozlano 300 butelek 1-litrowych z porcelanką oraz 700 butelek 0,5-litrowych zwykłych. Na piwa te mogli się zapisać Premium Użytkownicy browar.biz. Porter w butelkach 0,5l trafił też do sklepów, które prowadzą sprzedaż piw Ciechana. Tak też trafił w moje ręce.

Czytaj dalej…

Porter domowy vs. restauracyjny

Za sprawą przesyłki od Szymona Kierszniowskiego, zwycięzcy w II Częstochowskim Konkursie Piw Domowych w kategorii porter bałtycki, miałem okazję sprawdzić jak się ma oryginał i, może nie najlepiej pasujące tu słowo, kopia. Piwo Szymona Kierszniowskiego wygrało w II Częstochowskim Konkursie Piw Domowych we wspomnianej kategorii. Nagrodą w tej kategorii było uwarzenie piwa w browarze Czenstochovia. Nadmienić należy, że inaczej niż w Żywcu gdzie wybierano Grand Championa, przywilej warzenia piwa w Częstochowie był od początku przypisany do kategorii porter bałtycki. Stanąłem więc przed unikalną możliwością porównania jak warunki browaru restauracyjnego wpłyną na osiągnięty efekt. Żeby uchronić się przed różną dyspozycją dnia i najdokładniej opisać różnice zdecydowałem się na degustację symultaniczną.

czytaj dalej

Kolejne nowości z PINTY i mała lista przebojów

Ilość wprowadzonych na rynek nowości z browaru kontraktowego PINTA jest doprawdy imponująca. Właśnie pojawiły się pozycje 10. i 11. na liście. Są to Ale Szycha, czyli polskie ale, oraz Wesołych Świąt czyli stout owsiany (oatmeal stout). Wiele razy wypowiadałem się krytycznie o etykietach i nazwach piw z tego browaru. Tym razem nie będzie inaczej. Zacznijmy od piwa Wesołych Świąt – przecież ta nazwa jest bez sensu. Po pierwsze sugeruje, że jest to piwo świąteczne, więc można by oczekiwać czegoś w stylu christmas ale. Piwa z dodatkiem korzennych przypraw, smakującego jak piernik w płynie. Po drugie, kiedy powstanie druga warka tego piwa, dopiero za rok, a może na święta wielkanocne, a co potem? Jakie święta pozostaną do zagospodarowania? Długi majowy weekend, Wszystkich Świętych, Dzień Niepodległości? Obecnie w branży spożywczej obserwuje się odchodzenie, od produktów w szacie świątecznej. Powszechne jest stosowanie dodatkowych nakładek na bombonierki, które po świętach się ściąga i mamy produkt regularny, ewentualnie zamiast Mikołaja z reniferami dodaje się akcenty zimowe. Dlaczego? Po prostu w dzień po Nowym Roku gwałtownie spada sprzedaż wszystkich tych Mikołajów, reniferów i choinek. Często nawet sprzedaż za pół ceny idzie jak po grudzie. Najsensowniejszym momentem na przecenę są ostatnie dni przed Wigilią. Tymczasem Wesołych Świąt ma szatę stricte świąteczną i obawiam się, że przeciętny konsument będzie je odbierał w styczniu lub lutym jako produkt przeterminowany, posezonowy, który nie sprzedał się w zakładanym terminie. Z Ale Szychą jest podobnie, nie dość że nazwa taka sobie, to jeszcze wprowadza klienta w błąd. Żeby jednak wyjaśnić dlaczego, trzeba przejść do wrażeń z degustacji, a zatem do dzieła.

Czytaj dalej…

Bracki Grand Champion Birofilia 2011 czyli Bracki Kölsch

Kiedy podczas ogłaszania wyników konkurs Festiwalu Birofilia usłyszałem werdykt sędziów zagranicznych, którzy Grand Championem wybrali kölscha uwarzonego przez Jana Szałę, omal nie złapałem się za głowę. To był szok. Chyba tylko Scotish Ale 70/- by mnie bardziej zaskoczyło. Pewniakiem do tego tytułu był dla mnie Russian Imperial Stout. Tymczasem wygrało piwo w stylu delikatnym, mało charakterystycznym, właściwie nieco bezpłciowym. Dodatkowo rodziło to wiele problemów, od nazwy poczynając, a na trudności w zamaskowaniu nut żelazistych, z którymi borykał się browar w Cieszynie kończąc. Żartowałem nawet, że to piwo będzie w nowym stylu – Iron Kölsch. Wróćmy jeszcze do problemów z nazwą. Kölsch jest nazwą zastrzeżoną tylko dla browarów z Kolonii, zresztą znaczy ni mniej ni więcej tylko Kolońskie, czyli piwo pochodzące z Kolonii. Dlatego też piwo zostało nazwane Brackim Grand Championem Birofilia 2011, zamiast Brackim Kölschem. Co to w ogóle za styl? Przez BJCP jest zaliczany do piw hybrydowych, czyli ani to ale, ani lager. W skrócie rzecz biorąc jest to piwo fermentowane szczepem drożdży górnej fermentacji, choć w dolnym zakresie temperatur dla tych drożdży (16-18°C), co sprawia, że nut typowych dla górnej fermentacji w stylu brytyjskim czy belgijskim, tam właściwie nie ma. Dodatkowo cicha fermentacja jest przeprowadzana w temp. bliskich 0°C, czyli jest to klasyczne lagerowanie. W ten sam sposób prowadzi się też fermentację kuzyna z Dusseldorfu, czyli alta. Różnica jest w zasypie, podczas gdy alt bazuje na słodzie monachijskim, kölsch opiera się na słodzie pilzneńskim – stanowi on nawet 100% zasypu. Chmielony szlachetnymi niemieckimi odmianami chmielu, pod względem goryczki jest młodszym bratem pilsa.

Czytaj dalej

Jak zostałem BJCP-fobem

Zapewne większość czytelników wie dobrze, co oznacza skrót BJCP, ale dla tych, którzy jednak nie wiedzą, parę słów wprowadzenia. Beer Judge Certification Program, to dosłownie tłumacząc Program Certyfikowania Sędziów Piwnych. Jest to organizacja non-profit powstała w Stanach Zjednoczonych w 1985 r. na fali wzrastającej popularności piwowarstwa domowego. Jej celem jest szkolenie i egzaminowanie sędziów konkursów piwa. Obecnie w BJCP działa ok. 3.700 aktywnych sędziów, a przeszkolono do tej pory ponad 7 tysięcy. W zasadzie można by stwierdzić, że ani nas to ziębi ani grzeje, co najwyżej można by spojrzeć na ich potęgę z podziwem gdyby nie… klasyfikacja stylów piwa, która poprzez zasiedzenie stała się wyrocznią w temacie tego, jak piwo nad Wisłą ma smakować, aby można było je nazwać stylowym. Uważam zresztą, że poza pewnymi drobnymi mankamentami jest to kawał doskonałej roboty, który jeszcze długo będzie niedościgłym wzorem i właśnie dlatego myślę, że dojrzeliśmy już do tego, aby odciąć pępowinę i stworzyć własne zestawienie.

Czytaj dalej…

Zmiany, zmiany, zmiany… odcinek 2.

W połowie tego roku nastąpiły pewne zmiany na blogu, głównie ograniczające się do zmiany wyglądu. Teraz nadszedł czas na dalsze, głębsze, rzec można, rewolucyjne zmiany.

Po pierwsze zmieni się serwer, do tej pory korzystałem z darmowego miejsca na serwerach WordPressu. Teraz blog znajdzie się na komercyjnym serwerze. Co za tym idzie adres kopyr.wordpress.com, zostanie zastąpiony przez adres blog.kopyra.com. Po trzecie zmieni się nazwa z browaru kopyra, na blog kopyra. Ta nowa będzie precyzyjniej określała treść strony. Wreszcie zmieni się również wygląd. Korzystając z gościnności WordPress.com miałem do dyspozycji bardzo proste, ale też ograniczone w swej funkcjonalności narzędzie. Przypominało to nieco warzenie piwa z brewkitu. Na nowej stronie będę korzystał z oprogramowania WordPress.org, które stwarza już większe pole manewru. Można to porównać do warzenia z ekstraktów z samodzielnym chmieleniem. Na zacieranie chyba się nie zdecyduję ;) , chociaż nigdy nie należy mówić nigdy.

Read more of this post

Lagerowe z Ciechana

Bez wielkiego szumu Ciechan postanowił uraczyć piwoszy długo oczekiwanym piwem niefiltrowanym. Nie jest to absolutne novum na polskim rynku, wcześniej było Gościszewo Naturalne i Cornelius Premium Lager. Oba moim zdaniem nie do końca udane. Wróćmy do Lagerowego, pierwsze co może dziwić, to nazwa. Najpewniej jest to nawiązanie do Piwa Lagrowego produkowanego przed wojną w Ciechanowie. Wtedy dolna fermentacja była nowością i szczytem szyku. Na kontretykiecie producent informuje nas, że w browarze w Ciechanowie uwarzono pierwsze w Polsce piwo typu pilzneńskiego. Skoro więc nawiązanie, to czemu nie wykorzystano tej oryginalnej nazwy? Pewnie dlatego, że po II Wojnie Światowej sowieckich łagrach i niemieckich Konzentrationslager, to słowo ma mocno negatywne konotacje. Zresztą takie też były moje pierwsza skojarzenia. Jednak teraz wygląda jakby to był lager, a pozostałe piwa w ofercie Ciechana takowymi nie były. Dziwię się jedynie, że nie wyjaśniono genezy nazwy na kontrze.

Read more of this post

Z wizytą u Kocoura

Jadąc do Norymbergi na Brau Beviale, postanowiliśmy zrobić postój w Varnsdorfie, w kultowym już browarze Kocour. Browar ten założony w 2007 r. przez Honzę Kočkę i Josef Šustę. Ten pierwszy jest czeskim miłośnikiem piwa, twórcą portalu svetpiva.cz, promotorem piwowarstwa domowego w Czechach, zaś ten drugi jest właścicielem firmy transportowej. Jak rozumiem, za część koncepcyjną odpowiada Honza Kočka, a inwestorem jest Josef Šusta. Przez pierwszych kilka lat piwo z Kocoura było warzone na instalacji z zamkniętego węgierskiego minibrowaru o wybiciu 6 hl, a serwowano jest w restauracji Noprosu. W 2010 w byłej fabryce ceramiki, w której znajduje się browar, zaczęto adaptować jej pomieszczenia na firmową piwiarnię. Latem zamontowano tam nową, choć zabytkową, miedzianą warzelnię o wybiciu 14 hl. Warzelnia ma ponad 60 lat i była używana do szkolenia piwowarów w praskim Braniku. Varnsdorf leży na zachodnich rubieżach Czech, właściwie z 3 stron otoczony niemiecką granicą. Z czeskiego, ale też polskiego, punktu widzenia na krańcu świata. Nie będę się wgłębiał w jakieś opowieści o zabytkach czy pięknych okolicznościach przyrody, bo gdy dotarliśmy do browaru było już ciemno, a Varnsdorf opuściliśmy przed świtem. Tym, co sprawia, że warto wybrać się do Kocoura jest bar z 15 kranami. Serwowane są z nich piwa warzone na miejscu, jak i te z zaprzyjaźnionych browarów (szczególnie z niemieckiego Löbau).

Read more of this post

Jak PINTA z Kozłem się rozprawiła…

Wszem i wobec powtarzam, że nie lubię koźlaków, a podwójnych koźlaków nie lubię podwójnie. I oto trafiły do mnie 3 nowe piwa z PINTY, w tym 2 koźlaki. Na szczęście nie takie zwykłe koźlaki, bo jeden pszeniczny, czyli Weizenbock i drugi dymiony/wędzony czyli Rauchbock, a to już zmienia postać rzeczy. Co prawda pszeniczne koźlaki nie należą do moich ulubionych piw, ale już koźlak dymiony, to jest zupełnie inna bajka. Po kilku spróbowanych Schlenkerlach pokochałem wszelkiej maści piwa dymione, a po spróbowaniu Urbocka ze Schlenkerli pokochałem też Rauchbocka. W zasadzie każde z tych piw jest takim wydarzeniem, że mógłbym poświęcić mu osobny wpis, jest jednak kilka „ale” i nie mam tu na myśli piw górnej fermentacji. Po pierwsze dostałem te piwa w jednej paczce, po drugie ekipa PINTY wraz z grafikiem postanowiła zabawić się konwencją i etykiety poszczególnych piw układają się w historyjkę obrazkową.

Read more of this post

Witbier z Brovarnii – prapremiera

Dzięki uprzejmości Michała Saksa z gdańskiej Brovarnii mam okazję spróbować nowości z tego browaru, której premiera będzie miała miejsce 10 listopada. Witbier, to jeden z moich ulubionych stylów. Po pierwszej fascynacji hefeweizenem, zacząłem przedkładać ten styl piwa pszenicznego nad bawarskiego kuzyna. Witbier, to piwo pszeniczne górnej fermentacji, co charakterystyczne warzone z udziałem niesłodowanej pszenicy w zasypie. Jest to idealne piwo do żłopania*, stąd bardzo lubię je popijać z ciężkiej, ponad kilogramowej szklanicy Hoegaardena, który jest ikoną stylu. Piwo to zwykle jest dość lekkie, jeżeli idzie o zawartość alkoholu, mocno wysycone, nieco kwaskowate  i bardzo, ale to bardzo pijalne i orzeźwiające. To jest piwo z rodzaju tych, które wychyla się trzema łykami. Oczywiście można się zastanawiać nad sensownością wypuszczania takiego piwa w ciemną, deszczową noc listopadową, ale na szczęście póki co aura, z 15°C i grzejącym słońcem bardziej sprzyja witowi. Pytanie czy pogoda wytrzyma do premiery. Wytłumaczenie takiej, a nie innej daty premiery jest prozaiczne. Po prostu w wysokim sezonie (maj-wrzesień) nie można sobie pozwolić na warzenie czegoś spoza standardu. Tak czy owak wydaje mi się, że listopad jest lepszym czasem na premierę Dymionego, niż Witbiera, ale nie wybrzydzajmy. Przejdźmy do meritum…

Read more of this post

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.