Grodziskie – reaktywacja

Grodziskie to obok porteru bałtyckiego skarb polskiego piwowarstwa. Niestety skarb, który został zagubiony. Jak to szło? Miałeś chamie złoty róg… Piwo o które dopytują się obcokrajowcy (po premierze klipu jestem piwowarem domowym z angielskimi napisami, miałem sporo pytań na forum homebrewtalk, o to jak się warzy Grodziskie), piwo wspominane przez Michaela Jacksona, Randyego Moshera, piwo o drożdże do którego poprosiły czeskie browary, aby uwarzyć piwo w tym stylu. Niestety w browarze w Grodzisku nie bardzo wiedziano, jak sobie z tym skarbem poradzić. Lekkie, wędzone piwo, które zamiast próbować sprzedawać jako rarytas, próbowano wrzucać na rynek aby konkurowało z jasnym pełnym. Tworzono w schyłkowym okresie wersje mocniejsze, jakby to miało być remedium na problemy ze sprzedażą. Nie będę tego ciągnął, bo nie mam pełnej wiedzy. Fakt jest faktem, że piwa nie ma. Co gorsza nie ma też surowców do jego wyrobu. Piwo warzone było ze słodu pszenicznego suszonego dymem bukowym, w chwili obecnej żadna słodownia takiego słodu nie produkuje. Fermentowane były szczepem drożdży typowym dla browaru w Grodzisku. Drożdże są podobnoż w laboratoriach KP, która jest spadkobiercą Browarów Wielkopolski Lech, które z kolei były właścicielem browaru w Grodzisku. Na pewno zaś ten szczep jest w laboratoriach Politechniki Łódzkiej, skąd w zeszłym roku pobrane zostały przez… Czechów, aby zostało uwarzone na nich piwo w browarze Pivovarsky Dum w Pradze. Stało się to zresztą przyczynkiem do dyskusji, czy jest popyt na to piwo, czy ktokolwiek zdecyduje się na jego uwarzenie. Wielu rozmówców wyśmiewało to jako totalną mrzonkę. Tymczasem w kończącym się właśnie roku podjęto trzy niezależne próby wskrzeszenia Grodziskiego. Z czego dwie przez naszych braci Czechów i jedną w kraju. Miałem okazję spróbować dwa z tych piw, A’la Grodziskie z browaru Grodzka 15 w Lublinie oraz Grodziczki z browaru Kocour w Varnsdorfie.

Read more of this post

6. grudnia premiera Grand Championa Birofiliów 2010

Mają winiarze swoje Beaujolais Nouveau, mają Holendrzy swoje święto koźlaków, mają Irlandczycy dzień św. Patryka, mamy w końcu my (polscy piwowarzy domowi) swoje święto tego typu, a mianowicie premierę Grand Championa Birofiliów. Piwo uwarzone wg receptury piwowara domowego, które wygrało Konkurs Piw Domowych w Żywcu w danym roku, 6. grudnia trafia na sklepowe półki. Pomimo, że w tym roku GCh ma być na półkach mojego sklepu, to jednak postanowiłem wybrać się na jego premierę w sieci Alma. Właśnie ze względu na ten klimat, na tę atmosferę, na to radosne, niecierpliwe oczekiwanie, na to wymienianie się na forach najświeższymi wrażeniami. Oczywiście znam te głosy, że to uleganie marketingowej gorączce, że to woda na młyn i w ogóle jesteśmy robieni w bambuko. Nie powiem trochę mi ciśnienie skoczyło i nie było to elementem niespokojnego oczekiwania, a raczej brakiem kompetencji, ale po kolei…

Read more of this post

A la Mort Subite, czyli podróż w czasie

A la Mort Subite

A la Mort Subite jest wymieniane we wszystkich książkach o piwie, zahaczających o Brukselę. To jest ikona, zwłaszcza od czasu gdy wprowadzono piwo pod marką Mort Subite. Podejrzewam, że również we wszystkich przewodnikach po stolicy Belgii poświęcono mu osobny fragment. Nie mogłem go więc ominąć. Lokal wygląda tak, jakby niewiele się zmienił od otwarcia w 1928r. Wchodząc czułem się trochę jak podróżnik w czasie. Nazwa lokalu Mort Subite, oznacza po polsku nagłą śmierć. Wbrew pozorom, nie ma to jakichś drastycznych konotacji, raczej powinno się kojarzyć z zasadą złotej bramki w piłce nożnej, czy właśnie nagłą śmiercią w hokeju. Chodzi o przyspieszone rozstrzygnięcie gry. W wypadku brukselskiego lokalu chodziło o grę w kości, w którą namiętnie grywali pracownicy okolicznych biur. Kiedy przerwa obiadowa zbliżała się do końca, rozgrywali oni ostatnią, szybką partię, ten który przegrywał, określany był mianem Mort Subite.

Read more of this post

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 28 other followers