Lagerowe z Ciechana

Bez wielkiego szumu Ciechan postanowił uraczyć piwoszy długo oczekiwanym piwem niefiltrowanym. Nie jest to absolutne novum na polskim rynku, wcześniej było Gościszewo Naturalne i Cornelius Premium Lager. Oba moim zdaniem nie do końca udane. Wróćmy do Lagerowego, pierwsze co może dziwić, to nazwa. Najpewniej jest to nawiązanie do Piwa Lagrowego produkowanego przed wojną w Ciechanowie. Wtedy dolna fermentacja była nowością i szczytem szyku. Na kontretykiecie producent informuje nas, że w browarze w Ciechanowie uwarzono pierwsze w Polsce piwo typu pilzneńskiego. Skoro więc nawiązanie, to czemu nie wykorzystano tej oryginalnej nazwy? Pewnie dlatego, że po II Wojnie Światowej sowieckich łagrach i niemieckich Konzentrationslager, to słowo ma mocno negatywne konotacje. Zresztą takie też były moje pierwsza skojarzenia. Jednak teraz wygląda jakby to był lager, a pozostałe piwa w ofercie Ciechana takowymi nie były. Dziwię się jedynie, że nie wyjaśniono genezy nazwy na kontrze.

Read more of this post

Z wizytą u Kocoura

Jadąc do Norymbergi na Brau Beviale, postanowiliśmy zrobić postój w Varnsdorfie, w kultowym już browarze Kocour. Browar ten założony w 2007 r. przez Honzę Kočkę i Josef Šustę. Ten pierwszy jest czeskim miłośnikiem piwa, twórcą portalu svetpiva.cz, promotorem piwowarstwa domowego w Czechach, zaś ten drugi jest właścicielem firmy transportowej. Jak rozumiem, za część koncepcyjną odpowiada Honza Kočka, a inwestorem jest Josef Šusta. Przez pierwszych kilka lat piwo z Kocoura było warzone na instalacji z zamkniętego węgierskiego minibrowaru o wybiciu 6 hl, a serwowano jest w restauracji Noprosu. W 2010 w byłej fabryce ceramiki, w której znajduje się browar, zaczęto adaptować jej pomieszczenia na firmową piwiarnię. Latem zamontowano tam nową, choć zabytkową, miedzianą warzelnię o wybiciu 14 hl. Warzelnia ma ponad 60 lat i była używana do szkolenia piwowarów w praskim Braniku. Varnsdorf leży na zachodnich rubieżach Czech, właściwie z 3 stron otoczony niemiecką granicą. Z czeskiego, ale też polskiego, punktu widzenia na krańcu świata. Nie będę się wgłębiał w jakieś opowieści o zabytkach czy pięknych okolicznościach przyrody, bo gdy dotarliśmy do browaru było już ciemno, a Varnsdorf opuściliśmy przed świtem. Tym, co sprawia, że warto wybrać się do Kocoura jest bar z 15 kranami. Serwowane są z nich piwa warzone na miejscu, jak i te z zaprzyjaźnionych browarów (szczególnie z niemieckiego Löbau).

Read more of this post

Jak PINTA z Kozłem się rozprawiła…

Wszem i wobec powtarzam, że nie lubię koźlaków, a podwójnych koźlaków nie lubię podwójnie. I oto trafiły do mnie 3 nowe piwa z PINTY, w tym 2 koźlaki. Na szczęście nie takie zwykłe koźlaki, bo jeden pszeniczny, czyli Weizenbock i drugi dymiony/wędzony czyli Rauchbock, a to już zmienia postać rzeczy. Co prawda pszeniczne koźlaki nie należą do moich ulubionych piw, ale już koźlak dymiony, to jest zupełnie inna bajka. Po kilku spróbowanych Schlenkerlach pokochałem wszelkiej maści piwa dymione, a po spróbowaniu Urbocka ze Schlenkerli pokochałem też Rauchbocka. W zasadzie każde z tych piw jest takim wydarzeniem, że mógłbym poświęcić mu osobny wpis, jest jednak kilka “ale” i nie mam tu na myśli piw górnej fermentacji. Po pierwsze dostałem te piwa w jednej paczce, po drugie ekipa PINTY wraz z grafikiem postanowiła zabawić się konwencją i etykiety poszczególnych piw układają się w historyjkę obrazkową.

Read more of this post

Witbier z Brovarnii – prapremiera

Dzięki uprzejmości Michała Saksa z gdańskiej Brovarnii mam okazję spróbować nowości z tego browaru, której premiera będzie miała miejsce 10 listopada. Witbier, to jeden z moich ulubionych stylów. Po pierwszej fascynacji hefeweizenem, zacząłem przedkładać ten styl piwa pszenicznego nad bawarskiego kuzyna. Witbier, to piwo pszeniczne górnej fermentacji, co charakterystyczne warzone z udziałem niesłodowanej pszenicy w zasypie. Jest to idealne piwo do żłopania*, stąd bardzo lubię je popijać z ciężkiej, ponad kilogramowej szklanicy Hoegaardena, który jest ikoną stylu. Piwo to zwykle jest dość lekkie, jeżeli idzie o zawartość alkoholu, mocno wysycone, nieco kwaskowate  i bardzo, ale to bardzo pijalne i orzeźwiające. To jest piwo z rodzaju tych, które wychyla się trzema łykami. Oczywiście można się zastanawiać nad sensownością wypuszczania takiego piwa w ciemną, deszczową noc listopadową, ale na szczęście póki co aura, z 15°C i grzejącym słońcem bardziej sprzyja witowi. Pytanie czy pogoda wytrzyma do premiery. Wytłumaczenie takiej, a nie innej daty premiery jest prozaiczne. Po prostu w wysokim sezonie (maj-wrzesień) nie można sobie pozwolić na warzenie czegoś spoza standardu. Tak czy owak wydaje mi się, że listopad jest lepszym czasem na premierę Dymionego, niż Witbiera, ale nie wybrzydzajmy. Przejdźmy do meritum…

Read more of this post

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 28 other followers