Browar Widawa w Chrząstawie Małej

Kiedy pierwszy raz przeczytałem o Browarze Widawa, byłem nieco zaskoczony, bo w końcu okolice Wrocławia, to moje sąsiedztwo, a nic wcześniej na ten temat nie słyszałem. Kiedy poznałem już konkretny adres i szczegóły dotyczące sprzętu, który miał być tam zamontowany, byłem zdumiony. Kto na wsi liczącej poniżej 1000 mieszkańców montuje sprzęt od Kaspara Schulza, który ma ofertę z górnej półki cenowej, do tego o wybiciu 10hl? Tej wielkości warzelnie są zamontowane np. w gdańskiej Brovarnii, gliwickim Majerze czy koszalińskim Kowalu. Tymczasem w Kaliszu czy Szczecinie – funkcjonują browary o wybiciu 2,5hl, a więc 4 razy mniejsze niż ten w Chrząstawie. Przyjrzyjmy się zresztą samej miejscowości. Różnie licząc, można przyjąć, że od Wrocławia dzieli ją od kilku (do granic miasta) do kilkunastu (do centrum) kilometrów. Bynajmniej nie jest to przy trasie przelotowej. Jadąc do browaru pilnie lustrowałem okolicę – rzeczywiście widać, że większość stanowią nowe domy wybudowane przez uciekających od miejskiego zgiełku Wrocławiaków. To dobrze wróży browarowi, ale czy po powrocie do domu z pracy we Wrocławiu będą jeszcze mieli chęć, aby wybrać się do Gospody pod Czarnym Kurem?

Czytaj dalej…

Koźlik – kolejna nowość z Lwówka Śląskiego

Po Belgu i Wrocławskim mamy kolejną nowość z Lwówka. Tempo jest doprawdy imponujące. Nazwa sugeruje lekkiego koźlaka, a jednocześnie nawiązuje do piwa warzonego w Lwówku Śląskim przed laty. Ma o tym świadczyć też napis “od dziesiątek lat jest z wami”.Podano ekstrakt 14° Plato. Zawartość alkoholu 6,2 %.
Nie wiem do końca dlaczego, ale jakoś nastawiam się na coś w stylu flekovskiej 14-tki, a nie na lekkiego koźlaka.
Read more of this post

Dwie nowości znienacka, a właściwie z Lwówka Śląskiego

W ciągu ostatnich dwóch tygodni browar w Lwówku Śląskim, bez większego rozgłosu, wypuścił dwa nowe piwa – Lwówek Belg i Wrocławskie. O ile o belgijskim ale chodziły jakieś słuchy, to drugie piwo, które z czeska można określić desitką, jest totalnym zaskoczeniem. Oba piwa wyglądają jakby miały zagospodarować nisze na polskim piwnym rynku. Lwówek Belg adresowany jest do sierot po Grand Championie z 2010 roku, czyli Brackim Pale Ale Belgijskim. Druga z nowości ma wypełnić wyrwę na polskim rynku jaką stanowi brak piw o zawartości alkoholu poniżej 5%, Wrocławskie ma tylko  4,2%. Ostatnio browar z Lwówka Śląskiego nie miał za dobrych notowań wśród polskich miłośników piwa. Głównym zarzutem była bezpłciowość i brak charakteru warzonych w nim piw. Jednakże pochodzący z tej samej grupy Ciechan ubiegłoroczną premierą Ciechana Lagerowego podbił serca piwoszy. Było to jedyne piwo, które choćby minimalnie nawiązało walkę z wyrobami PINTY w plebiscycie browar.biz. Jak prezentują się zatem te dwie nowości?

Czytaj dalej…

 

Ofensywa Brovarnii

W ubiegłym tygodniu otrzymałem przesyłkę od Michała Saksa z Brovarnii, a w niej butelka z nowej warki Dymionego, do tego dedykowany ceramiczny kufel oraz butelka bez etykiety. Od razu uchylę rąbka tajemnicy, że w nieoznakowanej butelce znajdowało się piwo w styluAmerican India Pale Ale. Kolejny więc raz muszę już na wstępie wyrazić uznanie dla decydentów gdańskiego browaru za odwagę i zaufanie dla piwowara. Mamy bowiem powtórkę rauchbiera i premierę AIPA. Oba te style są bardzo wyraziste i w potocznej opinii uchodzą za propozycje dla zaawansowanych piwoszy. Z kolei decydenci z polskich browarów restauracyjnych przekonani są, że polski konsument łaknie piwa słodkiego i łagodnego, a nie żadnych wynalazków. Efektem tego jest zestaw obowiązkowy: jasne (bo pilsem tego nazwać nie można), ciemne i pszeniczne. Do tego dochodzi zwykle piwo rotacyjne/sezonowe, również z krótkiej ławki: miodowe, marcowe, koźlak. Wszystko spoza tego schematu, to w polskich warunkach wydarzenie na miarę otwarcia nowego browaru. Zatem nie zdziwi nikogo fakt, że zawartość przesyłki wzbudziła szybsze bicie mojego serca.

Czytaj dalej…

3-letni porter z Ciechana

Cztery lata temu Browar Ciechan wypuścił limitowaną edycję swojego porteru w butelkach kamionkowych z porcelanką. Tamten porter leżakował ponad 2 lata. Miałem okazję gozdegustować. Widać akcja wypaliła, bo postanowiono ją powtórzyć. Tym razem porter leżakował 3 lata, i z tej okazji napełniono nim 1095 butelek (informacja z kontretykiety). Wg informacji od Marka Jakubiaka właściciela Ciechana rozlano 300 butelek 1-litrowych z porcelanką oraz 700 butelek 0,5-litrowych zwykłych. Na piwa te mogli się zapisać Premium Użytkownicy browar.biz. Porter w butelkach 0,5l trafił też do sklepów, które prowadzą sprzedaż piw Ciechana. Tak też trafił w moje ręce.

Czytaj dalej…

Porter domowy vs. restauracyjny

Za sprawą przesyłki od Szymona Kierszniowskiego, zwycięzcy w II Częstochowskim Konkursie Piw Domowych w kategorii porter bałtycki, miałem okazję sprawdzić jak się ma oryginał i, może nie najlepiej pasujące tu słowo, kopia. Piwo Szymona Kierszniowskiego wygrało w II Częstochowskim Konkursie Piw Domowych we wspomnianej kategorii. Nagrodą w tej kategorii było uwarzenie piwa w browarze Czenstochovia. Nadmienić należy, że inaczej niż w Żywcu gdzie wybierano Grand Championa, przywilej warzenia piwa w Częstochowie był od początku przypisany do kategorii porter bałtycki. Stanąłem więc przed unikalną możliwością porównania jak warunki browaru restauracyjnego wpłyną na osiągnięty efekt. Żeby uchronić się przed różną dyspozycją dnia i najdokładniej opisać różnice zdecydowałem się na degustację symultaniczną.

czytaj dalej

Kolejne nowości z PINTY i mała lista przebojów

Ilość wprowadzonych na rynek nowości z browaru kontraktowego PINTA jest doprawdy imponująca. Właśnie pojawiły się pozycje 10. i 11. na liście. Są to Ale Szycha, czyli polskie ale, oraz Wesołych Świąt czyli stout owsiany (oatmeal stout). Wiele razy wypowiadałem się krytycznie o etykietach i nazwach piw z tego browaru. Tym razem nie będzie inaczej. Zacznijmy od piwa Wesołych Świąt – przecież ta nazwa jest bez sensu. Po pierwsze sugeruje, że jest to piwo świąteczne, więc można by oczekiwać czegoś w stylu christmas ale. Piwa z dodatkiem korzennych przypraw, smakującego jak piernik w płynie. Po drugie, kiedy powstanie druga warka tego piwa, dopiero za rok, a może na święta wielkanocne, a co potem? Jakie święta pozostaną do zagospodarowania? Długi majowy weekend, Wszystkich Świętych, Dzień Niepodległości? Obecnie w branży spożywczej obserwuje się odchodzenie, od produktów w szacie świątecznej. Powszechne jest stosowanie dodatkowych nakładek na bombonierki, które po świętach się ściąga i mamy produkt regularny, ewentualnie zamiast Mikołaja z reniferami dodaje się akcenty zimowe. Dlaczego? Po prostu w dzień po Nowym Roku gwałtownie spada sprzedaż wszystkich tych Mikołajów, reniferów i choinek. Często nawet sprzedaż za pół ceny idzie jak po grudzie. Najsensowniejszym momentem na przecenę są ostatnie dni przed Wigilią. Tymczasem Wesołych Świąt ma szatę stricte świąteczną i obawiam się, że przeciętny konsument będzie je odbierał w styczniu lub lutym jako produkt przeterminowany, posezonowy, który nie sprzedał się w zakładanym terminie. Z Ale Szychą jest podobnie, nie dość że nazwa taka sobie, to jeszcze wprowadza klienta w błąd. Żeby jednak wyjaśnić dlaczego, trzeba przejść do wrażeń z degustacji, a zatem do dzieła.

Czytaj dalej…

Bracki Grand Champion Birofilia 2011 czyli Bracki Kölsch

Kiedy podczas ogłaszania wyników konkurs Festiwalu Birofilia usłyszałem werdykt sędziów zagranicznych, którzy Grand Championem wybrali kölscha uwarzonego przez Jana Szałę, omal nie złapałem się za głowę. To był szok. Chyba tylko Scotish Ale 70/- by mnie bardziej zaskoczyło. Pewniakiem do tego tytułu był dla mnie Russian Imperial Stout. Tymczasem wygrało piwo w stylu delikatnym, mało charakterystycznym, właściwie nieco bezpłciowym. Dodatkowo rodziło to wiele problemów, od nazwy poczynając, a na trudności w zamaskowaniu nut żelazistych, z którymi borykał się browar w Cieszynie kończąc. Żartowałem nawet, że to piwo będzie w nowym stylu – Iron Kölsch. Wróćmy jeszcze do problemów z nazwą. Kölsch jest nazwą zastrzeżoną tylko dla browarów z Kolonii, zresztą znaczy ni mniej ni więcej tylko Kolońskie, czyli piwo pochodzące z Kolonii. Dlatego też piwo zostało nazwane Brackim Grand Championem Birofilia 2011, zamiast Brackim Kölschem. Co to w ogóle za styl? Przez BJCP jest zaliczany do piw hybrydowych, czyli ani to ale, ani lager. W skrócie rzecz biorąc jest to piwo fermentowane szczepem drożdży górnej fermentacji, choć w dolnym zakresie temperatur dla tych drożdży (16-18°C), co sprawia, że nut typowych dla górnej fermentacji w stylu brytyjskim czy belgijskim, tam właściwie nie ma. Dodatkowo cicha fermentacja jest przeprowadzana w temp. bliskich 0°C, czyli jest to klasyczne lagerowanie. W ten sam sposób prowadzi się też fermentację kuzyna z Dusseldorfu, czyli alta. Różnica jest w zasypie, podczas gdy alt bazuje na słodzie monachijskim, kölsch opiera się na słodzie pilzneńskim – stanowi on nawet 100% zasypu. Chmielony szlachetnymi niemieckimi odmianami chmielu, pod względem goryczki jest młodszym bratem pilsa.

Czytaj dalej

Lagerowe z Ciechana

Bez wielkiego szumu Ciechan postanowił uraczyć piwoszy długo oczekiwanym piwem niefiltrowanym. Nie jest to absolutne novum na polskim rynku, wcześniej było Gościszewo Naturalne i Cornelius Premium Lager. Oba moim zdaniem nie do końca udane. Wróćmy do Lagerowego, pierwsze co może dziwić, to nazwa. Najpewniej jest to nawiązanie do Piwa Lagrowego produkowanego przed wojną w Ciechanowie. Wtedy dolna fermentacja była nowością i szczytem szyku. Na kontretykiecie producent informuje nas, że w browarze w Ciechanowie uwarzono pierwsze w Polsce piwo typu pilzneńskiego. Skoro więc nawiązanie, to czemu nie wykorzystano tej oryginalnej nazwy? Pewnie dlatego, że po II Wojnie Światowej sowieckich łagrach i niemieckich Konzentrationslager, to słowo ma mocno negatywne konotacje. Zresztą takie też były moje pierwsza skojarzenia. Jednak teraz wygląda jakby to był lager, a pozostałe piwa w ofercie Ciechana takowymi nie były. Dziwię się jedynie, że nie wyjaśniono genezy nazwy na kontrze.

Read more of this post

Jak PINTA z Kozłem się rozprawiła…

Wszem i wobec powtarzam, że nie lubię koźlaków, a podwójnych koźlaków nie lubię podwójnie. I oto trafiły do mnie 3 nowe piwa z PINTY, w tym 2 koźlaki. Na szczęście nie takie zwykłe koźlaki, bo jeden pszeniczny, czyli Weizenbock i drugi dymiony/wędzony czyli Rauchbock, a to już zmienia postać rzeczy. Co prawda pszeniczne koźlaki nie należą do moich ulubionych piw, ale już koźlak dymiony, to jest zupełnie inna bajka. Po kilku spróbowanych Schlenkerlach pokochałem wszelkiej maści piwa dymione, a po spróbowaniu Urbocka ze Schlenkerli pokochałem też Rauchbocka. W zasadzie każde z tych piw jest takim wydarzeniem, że mógłbym poświęcić mu osobny wpis, jest jednak kilka “ale” i nie mam tu na myśli piw górnej fermentacji. Po pierwsze dostałem te piwa w jednej paczce, po drugie ekipa PINTY wraz z grafikiem postanowiła zabawić się konwencją i etykiety poszczególnych piw układają się w historyjkę obrazkową.

Read more of this post

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 28 other followers