Chmielowym spekulantom mówimy nie!
19 Kwiecień 2012 1 komentarz
Od kilku tygodni przez prasę drukowaną i przede wszystkim elektroniczną przetacza się temat polskiego chmielu w polskim piwie. Zaczęło się od protestów chmielarzy, którzy domagali się, żeby wielka trójka (KP, GŻ i CP) wykorzystywała w swoich produktach polski chmiel, który jest najlepszy na świecie i w dodatku tańszy. Widać argumenty te trafiły do serc i kieszeni decydentów, bo Kompania Piwowarska ogłosiła, że zdecyduje się na zwiększenie udziału polskiego chmielu w swoich piwach w kolejnych latach. W tle rozegrała się mała afera z udziałem Warki, która reklamowała się, że używa polskiego chmielu. Na co poskarżyli się chmielarze, że przecież używa głównie ekstraktu chmielowego z Niemiec. Sprawą zajęła się Rada Reklamy i postanowiła sprawdzić czy aby Warka nie wprowadza klientów w błąd. Warka przedstawiła dowody, że owszem używa ekstraktu chmielowego produkowanego w Niemczech, ale… z polskiego chmielu, a więc wszystko jest zgodne z prawdą. Poza tym, że zamiast koszy z szyszkami, jak pokazano w reklamie, do piwa trafia głównie ekstrakt chmielowy w postaci płynu. Najśmieszniejsze jest jednak to, co pojawiło się w gazetach w ostatnich dniach. Otóż prasa, i ta brukowa i ta mniej, alarmuje, że za sprawą porozumienia się koncernów z polskimi chmielarzami, wzrosną ceny piwa, szczególnie tego najtańszego. Nawet o 10%.
Czytaj dalej…
Zapewne większość czytelników wie dobrze, co oznacza skrót BJCP, ale dla tych, którzy jednak nie wiedzą, parę słów wprowadzenia. Beer Judge Certification Program, to dosłownie tłumacząc Program Certyfikowania Sędziów Piwnych. Jest to organizacja non-profit powstała w Stanach Zjednoczonych w 1985 r. na fali wzrastającej popularności piwowarstwa domowego. Jej celem jest szkolenie i egzaminowanie sędziów konkursów piwa. Obecnie w BJCP działa ok. 3.700 aktywnych sędziów, a przeszkolono do tej pory ponad 7 tysięcy. W zasadzie można by stwierdzić, że ani nas to ziębi ani grzeje, co najwyżej można by spojrzeć na ich potęgę z podziwem gdyby nie… klasyfikacja stylów piwa, która poprzez zasiedzenie stała się wyrocznią w temacie tego, jak piwo nad Wisłą ma smakować, aby można było je nazwać stylowym. Uważam zresztą, że poza pewnymi drobnymi mankamentami jest to kawał doskonałej roboty, który jeszcze długo będzie niedościgłym wzorem i właśnie dlatego myślę, że dojrzeliśmy już do tego, aby odciąć pępowinę i stworzyć własne zestawienie.


Skomentowali: